Rykowisko 2012: Król jest tylko jeden

Rykowisko 2012: Król jest tylko jeden

AKT I – Poniedziałek – Król jest tylko jeden

Początkowy plan zdjęciowy zakładał że tydzień w terenie zaczniemy od wtorku, a najwcześniej od poniedziałku wieczorem. Stało się jednak inaczej i kolejne 3 poranki dały poczuć magię rykowiska, tak jak nigdy dotąd. Natura potrafi zaskakiwać, ale też… wynagrodzić trud i poświęcenie włożone w tworzenie fotografii, ale o tym później.

Punktualnie o 5 rano dojeżdżamy na miejsce. Otwarcie drzwi i szok… Las dookoła gra wrześniową pieśń! Takiej ilości jeleni nasze uszy nie słyszały tego lata. Ryk dobiega z każdej strony, a zaciętość najmocniejszych osobników niesamowicie działa na pogrążony w ciemności las. Pełnia rykowiska… Na taki poranek czekałem od października ubiegłego roku.

Bohater najbliższych kilku dni; fot. Dawid Magdoń

Oczy przyzwyczajone już do ciemności, lekko jaśniejące niebo i jasna wstęga mgły prowadzą nas na stałe miejsce. Po drodze sprawdzamy nagrania fotopułapki – 3 dni nieobecności, prawie 30 zarejestrowanych filmów, a ostatni jeleń nagrał się 20 minut przed naszym przyjściem. Tak – jesteśmy w sercu rykowiska. Zamaskowani po ciemku słuchamy koncertów samców zabiegających o względy łani i wzywających rywali. Ilości osobników wokół nawet nie sposób policzyć w tym gwarze. Dostojnie i z pełnym spokojem z ostoi wychodzą pierwsze jelenie. W półmroku widzimy tylko ciemne sylwetki byka z chmarą łań. Dzieli nas od nich zaledwie kilkadziesiąt metrów, a momentami daje się dosłyszeć chrapiący oddech byka…Szkoda tylko, że oddziela nas kępa gęstych świerków i sosen. Spora chmara przy byku silnie działa na „wyobraźnię” samotnych byków. Raz po raz ryczą coraz bliżej z różnych stron. Z minuty na minutę przybywa promieni słońca. Dorodny 14stak pilnujący chmary coraz aktywniej ryczy informując kto tu rządzi. Na widok zbliżających się konkurentów podbiega raz w prawo, raz w lewo i donośnym głosem odstrasza pozostałych.

Młody byk przepędzony przez czternastaka; fot. Dawid Magdoń

Wydaje się, że wysiłki króla nie robią jednak wrażenia na ryczącym z lewej osobniku. Równie potężny ryk i rogowanie sosnowych ostoi zapowiada, że ten tak łatwo nie odpuści. Mija kilka chwil, a zdecydowanym, dumnym krokiem wynurza się piękny 18stak. Patrzymy na niego przez wizjery, ale ten przemieszcza się tak sprawnie, że nie sposób wyłowić kadru z gęstego brzozowego lasu. Teraz rykowisko skupia się na tych dwóch mocarzach. Głos wyzwania do walki wydają obydwa, widocznie nie unikając potyczki. Na nasze nieszczęście widowisko przenosi się za wspomnianą kępę iglaków, a akcja się rozkręca… Do naszych uszu dobiega huk łamanych drzewek w demonstracji siły, słychać trzask łamanych gałęzi. Pięknie – jakby nie te nieszczęsne drzewa z przodu… Nagle nasz 18stak wyskakuje zza drzew i biegnie wprost w ostoję. Nasze zdziwienie wyjaśnia ryk zwycięstwa 14staka – tak, przepędził mocarza! Czy dochodzi do walki czy nie, tego nie widzimy, ale nasz 18stak najwyraźniej okazał się za słaby by pokonać rywala, a za szybki by pozwolić się sfotografować. Na otarcie łez nasz 14stak zwycięstwo obwieszcza przed naszymi obiektywami. Zasłonięty kilkoma nie grubymi brzozami i tak wygląda pięknie…

Ryk zwycięstwa; fot. Michał Kut

Kolejny wpis już wkrótce…